sens życia kobiety kontra inne podniety

Dodano 28 października 2013, w Bez kategorii, przez dianalinda

Podczas wizyty w parku miejskim zasiadam na ławce w module przeznaczonym dla pykających szlugi ku wolności, z wyboru. One zaś w części specjalnej, ogrodzonej, z zawartością piachu i rzygawicznie pędzących wkoło karuzeli. Matki. W pewnym sensie odczuwam litość, mam serce. One też. Że co ja mogę wiedzieć o życiu, dopiero jak urodzę, to się dowiem, pochytam mądrości i uczucia dotąd mi nieznane. Pogrywamy w żony i matki kontra freelanserki.

Środek września, słońce praży, a niebo bezchmurne nade mną. Wrzucę laptopa do torebki, pójdę na kawę i popracuję, myślę. To idę. Zasiadam w miejscu godnym obserwatora ulic, zamawiam rozkosznego w prostocie ‚barmana’, odpalam komputer i papierosa, gotowa do portretowania trywialnej rzeczywistości. I powoli jak w filmie, do stolika obok przysiada się mężczyzna z korzystną aparycją, spogląda na moją fizjonomię… aż tu chuj wszystko strzelił i to dosłownie, bo facet nim wcześniej nieroztropnie szarżował. Dosiadła się do niego żona plus dwie pociechy, co im się loda zachciało teraz akurat. Ojciec składa zamówienie reprezentując niskim głosem całą rodzinę, a ja komentuję sama sobie, że mógł zadbać o loda kilka lat temu, a może obeszłoby się bez tego ambarasu. A ta żona i matka patrzy na mnie z jakąś miną nietęgą, chyba jej przyszła ochota na mojego peta, co go palę teraz, albo chce szminki czerwonej mojej, matowej. Ich potomki oba tak się upierdoliły lodami, że ojciec wziął jedno za rękę, drugie pod pachę i poszedł w kierunku fontanny miejskiej, żeby wymyć im twarze, a nawet bluzki przeprać. Kobieta podeszła, nachyliła się w moim kierunku i wyszło, że o papierosa chodziło jej jednak. Poczęstowałam z żalu i empatii, odpaliła, usiadła gdzie poprzednio, przymknęła oczy i odpłynęła na porządnym tzw relaksie.

Buty miała na płaskiej podeszwie, zdartej już zresztą i paznokcie z lakierem niedopracowanym. Na pierwszy rzut oka nie wyglądała źle, zwyczajnie raczej, nawet dobrze. Ale było w niej coś, co sprawiało, że krępują mnie moje duże koła, kolczyki. Choć ona ich jakby pożądała wzrokiem, jakby była za nie wkurwiona. Rzucała okiem w moim kierunku, a wzrok miała, że pobudzał on moją kreatywność. Tworzyłam projekt gry komputerowej, takiej na świat, z dobrą zagraniczną nazwą, „Angry Housewife”. Główną postacią była żona i matka, którą się tak naciągało palcem poprzez ekran dotykowy, puszczało i w zależności czy użytkownik umiał, mogła trafić na górkę złożoną z kobiet niezamężnych i bezdzietnych. Jak się dobrze naciągnęło to górka się rozsypywała, wtedy punkt.

I jak tą grę w myślach kończyłam, to zebrała się rodzina i poszli wspólnie, pewnie do domu, bo gdzie jeszcze mogłaby pójść razem rodzina. Też mogłam pójść, albo mogłam siedzieć jeszcze, mogłam co chciałam. A ta niezależność jak nagroda, bo nie trzeba nikomu ryja z loda wycierać i jak kara, bo nie ma komu. Każdej dzieciatej królewnie czasem korona z klocków ciąży, a i tej samoistnej cisza w jej pustym zamku zbyt głośną bywa. We wszystko można pograć, pytanie czy można wszystko wygrać.

 

hulaj dupa piekła nie ma

Dodano 14 września 2013, w Bez kategorii, przez dianalinda
Niezależnie od indywidualnych intencji poszczególnych jednostek, ludzkość z pokolenia na pokolenie przewartościowuje istotę człowieczeństwa. Wcześniej, przypuśćmy, że podczas niedojrzałych lat, umownych naszych rodziców, matka samotnie wychowująca pacholę była swoistym wyrzutkiem, nie rzadko szykanowanym przez  sąsiadów. Dziś samotna kobieta z dzieckiem to sytuacja normalna, powszechnie akceptowana, żeby nie rzec, oczywista. Podobnie jak rozwodnicy, zwyczajne. Pojęcie jak stara panna czy kawaler w zasadzie nie funkcjonuje. Jakby się nad tym mocniej zastanowić to świadectwo tego, że podczas powiedzmy dekady, wartości jak miłość, zaufanie, wierność dewaluowały. Co będzie następne i czy dla umownych (ewentualnych) naszych dzieci oczywista będzie bigamia?
Współczesnych młodych ludzi można podzielić na tych, którzy niczym uczuciowy niekończący się szlak zamarzniętego oceanu brną przez życie, usilnie walcząc o sukcesy w pracy, budowanie lub kształtowanie kariery zawodowej, przy okazji przeżywając drobne namiętności, w zasadzie krótkotrwałe romanse .. albo na tych, którzy wciąż poszukują miłości i choć znajdują nadal nie przestają jej szukać. Szybkie samochody, szybkie żarcie, szybki internet, szybkie związki – krótkie odcinki seriali zamiast pełnometrażowych filmów. Leniwe mózgi i gesty, leniwa emocjonalność, leniwe wszystko oprócz żeńskich pierogów. Dziewczęta sypią się pokątnie, licząc po cichu, że uciułają sobie miłosny związek albo przynajmniej podniosą towarzyski status. Potem piszczą zawsze zaskoczone, że ich osprzętowana zdobycz niemal biodegradowała się bez choćby grzecznościowego pardonne. No życie, po prostu niewiasta znowu trafiła na gościa, którego kutas jest jak sofa, na której siedziało o parę osób za dużo. I niech mu nie próbuje wciskać siebie pod postacią nowej narzuty. Facet ją owszem szanuje i docenia ale romantyzm zostawia dla siebie sam na sam, w gwieździstą noc. A tego wieczoru w programie mnóstwo, opór gwiazd. Świecą biustami, wszystkie szczupłe, choć i jest złapać za co. Porno, duszno, tak jak lubi. Oczywiście, że to nie zdrada, to fantazja tylko (marzy o niej ale przecież jej w rzeczywistości nie spotka, proste). Podwójna (M)oralność, akceptacja żeńskiej strony – mężczyzna zadowolony. Kobiece tygodniki rozpisują się na temat zdrad. Radzą połowicom jak przetrwać trudny czas po zdradzie, jak wybaczyć, jak z tym żyć. Przeciętna gospodyni domowa oswajana jest z tematem. Tytuły brzmią dyplomatycznie ale przekaz ten sam – ‚powinnaś być gotowa na jego luz, kiedy on ma chęć na czyjś śluz’. Kobieca podświadomość na zapas przygotowuje się do ów ceremonii (macanki-przeprosiny-obiecanki). Zdradzają  panowie  i panie i nawet nie chodzi o samą czynność, seks, lecz raczej zdobywanie, naliczanie, czy próżne zaspakajanie własnego ego .. ładowanie emocjonalnych akumulatorów , wciąż w poszukiwaniu lepszego. Czy nasze pokolenie dochodzi do etapu, w którym świadomie pozwalamy sobie na zwierzęce odruchy, instynkty nad którymi już nie chcemy mieć kontroli? Materialny świat bierze górę nad uczuciowym, a wartości, które prawdopodobnie miały na celu wsparcie więzi partnerskich, samokontrolę, zaufanie międzyludzkie, przestają mieć znaczenie. Nadrzędne stają się egoistyczne pobudki i powierzchownie  opakowania w postaci ludzkich ciał. Młodość jest kultem, jest szaleństwem, nieposkromionym, dzikim żywiołem. Wszyscy chcą być młodzi, więcej wolno. Można popełniać błędy młodości. Hulajnoga, hulajdupa, a piekła nie ma. Celowo czy nie, dążymy do seksualnej bigamii. Być może dlatego, że na przyszłe pokolenie dzieciaków prawdopodobnie przypadnie po jednym rodzicu, dziś tyle osób odstępuje od decyzji rozmnażania w ogóle.
Jeśli tak jest faktycznie, ludzie przestaną płodzić ludzi, najpierw staniemy się  gatunkiem zagrożonym, a w końcu nie będzie nas wcale. Tym samym nastąpi rzeczywisty koniec świata, powiedzmy, że do którego dążymy. A to da szansę narodzić się światu na nowo, człowiekowi pozwoli ponownie odkryć koło i zatoczyć je, aż po ponowne zatracenie człowieczeństwa, które kocha już tylko siebie – bez wzajemności.
 

będzie cię kochał bezinteresownie, o ile…

Dodano 14 września 2013, w Bez kategorii, przez dianalinda

Wszyscy pragną miłości. Głośno lub skrycie, każdy marzy o osobie, która ogrzeje ciałem lub wspólną kawą, chłodny poranek albo wyleje na głowę kubeł zimnej wody, w razie gdy zajdzie potrzeba. Boimy się samotności w pojedynkę, chcemy towarzysza, który będzie się przez nią przedzierał, razem. Choćbyśmy usilnie się wypierali poszukiwania uczucia, kiedy już nas ono zastaje, dajemy się porwać, z pocałowaniem ręki…
Z tymi pocałunkami tak mają zwłaszcza kobiety. Od dziecka czyta się nam i opowiada bajki o królewnach śpiących, śnieżkach, kopciuszkach, na ziarnkach grochu, księżniczkach z wierzy… One cierpią, są zagubione, nieporadne… generalnie ich życie jest pozbawione sensu dopóki nie przybędzie silny, wspaniały książę. On muska wtedy, którąś z tych kruchych ślicznotek ustami, po czym porywa ją i wędrują w siną dal, na zawsze razem. Żyją długo i szczęśliwie choć nikt w żadnej bajce nie uściślił jak… Od narodzin wpajają tylko, że mamy czekać na wybawcę, a potem to już z górki.. Dopiero po latach, gdy zderzamy się ze światem rzeczywistym, okazuje się, że owszem, jakaś górka jest lecz łatwo się z niej spierdolić. I po przebytym wstrząśnieniu mózgu należałoby otrzepać się, z tej zakodowanej pod kopułą bajki. Ale nie! Tak głęboko osadziły się wizualizacje o księciu bez skazy, że choć się do tego nie przyznasz, wciąż go oczekujesz (‚najwyraźniej to nie był ten’). Zresztą, o tym jak kochają kobiety jest powszechnie wiadomo. To jak kocha płeć przeciwna (przeciwna czemu?) ? Oczywiście są różne typy mężczyzn ale uogólnijmy je, lubimy to. Od razu pominę nieheteroseksualnych i bezwzględnie oddanych romantyków, bo z tymi pierwszymi mam zbyt mały kontakt, żeby ich bezkarnie oceniać, a drudzy nudzą na starcie i są, z góry zakładam, okropnie brzydcy i niepociągający albo nie ma takich wcale…
Nasuwa się myśl o kochasiu. Facet o przeciętnej urodzie, dla jednych przystojny, inni twierdzą, że nie. Zakochuje się (!) w dziewczynie, która imponuje mu intelektem, czy dowcipem. Lubi ją trzymać za rękę, rozmawiać i chodzić wspólnie na basen. Ot związek dwojga ludzi, co się kłócą i godzą, w końcu się rozstają lub wydają na świat dziecko z pękniętego kondoma (no a jak) i jakoś się wiedzie dalej. Nie ma fajerwerków, lecz kochaś jest optymistą, a jego panna realistką, więc sobie radzą. Wzloty nie są za wysokie, a upadki to tylko z lekka poobdzierane tyłki, co do wesela się zagoją. Zdrowy układ, że aż niewielu nas, znerwicowanych i poszukujących silnych wrażeń, na to stać.
Kolejny to narcyz. Ten akurat potrafi człowieka, swoim sposobem bycia, zirytować. Minę ma jak gdyby nie był wstanie pomieścić ogromu zalet, które w nim drzemią. To właśnie nimi, tymi cudnymi cechami pragnie onieśmielić i obdarzyć swą kobietę. Stąd wybiera tą, która owego podarunku potrzebuje. Spełnia wymagania, gdy jest od niego mniej mądra, mniej bystra, mniej oczytana i mniej wszystko oprócz atrakcyjna. Ona musi być piękna, gdyż pieprzący ją wzrok kumpla, niezwykle dowartościowuje  interesanta. Kiedy on prawi, ona słucha. Jest przez nią bezustannie podziwiany, notorycznie chwalony, komplementowany. Daje mu się lubieżnie dotykać zawsze kiedy on ma chęć na seksualną rozrywkę. Jemu satysfakcję daje spust i upust. Spust, to wiadomo, jak wyżej, a upust to regularne wylewanie morza refleksji, owianych słowami, co to on sam nie zna do końca znaczenia. Znajomym tego gościa, jego mowa jednym uchem wlatuje, drugim wylatuje (no bo ileż można?!), za to wybrance przenigdy się nie nudzi (mów mi jeszcze). W związku z tym para ta się uzupełnia, mimo iż cała energia skoncentrowana jest na nim. Ona jest zadowolona, gdyż złapała pana boskiego za nogi, a on… bo to jego nogi. A wszystko co jego powinno być oklaskiwane, najlepiej cyckami nielichej z twarzy delegatki płci nadobnej.
Następny jegomość w kolejce, to taki, który uważa, że im więcej czuje, tym zwyklejszy się staje. Ten typ jest pożądany przez kobiety różnej maści. Ponieważ jest nieco niedostępny i tajemniczy, każda wierzy, że go odgadnie i usidli (właśnie ona). Nie pali się on do zarywania dziewcząt, ale mocno łechcą go ich zaczepki. Oczywiście odpowiada na nie w pełni świadomie i niejednoznacznie, bo jeszcze by się odkrył, zbyt. Boi się głębszego uczucia, gdyż gra twardziela. Przecież prawdziwie kochając mógłby odkryć swą wrażliwszą, elastyczniejszą naturę. Wiąże się z pannami od czasu do czasu, lecz to nigdy nie jest ‚to’. Nie chce dopuścić żadnej do swojego, jakże skomplikowanego wnętrza (‚i tak mnie nie zrozumiesz’). Ona jest z nim, bo kocha, bo to wyzwanie, bo jest matką cześć tereską z kalkuty, co to odciąży go od wszelkich wewnętrznych rozterek. Kiedy on raczy ją swoim towarzystwem, ona skacze wokół niego jak wróbelek na wiosnę. Natomiast kiedy on ‚potrzebuje ciszy’ (czytaj; nie chce mi się ciebie widzieć, dopóki nie zachce mi się ciebie widzieć), ona tupta po cichutku, ostrożnie, na paluszkach…
Kompilacja tych dwojga kojarzy mi się trochę (hmm, jak to ująć, by nikogo nie urazić..), jakby przygarnąć sobie dałna. On sam nie wie na czym mu zależy (chyba, że chce loda, to wie), a ona uśmiecha się tylko w jego towarzystwie, o ile jemu się chce, żeby ona się uśmiechała. Potem idzie w kąt i czeka na kolejne zaproszenie. Już sama nie wiem kto kogo tu sobie przygarnął, w każdym razie coś z upośledzenia jest, może cały ten układ.
Można by się tu jeszcze pogimnastykować nad rodzajami penów, tfu, tzn panów, ale po co skoro puenta i wnioski zostaną te same ; Poczytaj jej na dobranoc mamo … Tylko proszę, nie o księciu zbawicielu. Bo przez sny o podróżach na jego koniu, choćby chciała, nie potrafi teraz twardo stąpać po ziemi.